- 28 września
- Arfa
- Ballada
- Co za sens żyć!... Czy to w spokoju,
- Czarne oczy
- Dedykacja
- Demon
- Dlaczego?
- Do
- Do a.o. smirnowej
- Do n. i...
- Do siebie
- Do Ślicznotki
- Dusza ma wkrótce ziemskie odrzuci kajdany.
- Dziecię, nie płacz, nie płacz, miła,
Elegia
- Głos-li twój posłyszę,
- Głupiej piękności
- Gwiazda
- Huzar
- I smutek, i nuda...
- Jak meteoru w noc błyskanie
Jak niebo wzrok twój rozświetlony
- Jakżem szczęśliwy! Jady moją krew przeżarły,
- Jesienne słońce
- Madrygał
- Na ostrogi srebrne patrzę
- Nadejdzie dzień - przez ludzi potępiony,
- Nie ciebie kocham żarem
- Nie ja nie ciebie kocham tak szalenie
- Nie kocham cię już. Już namiętności
- Niechaj z poety szydzi co dzień,
- Nieporozumienie
- Noc
- Obawa
I znowu, znowu rozmawiałem z tobą,
Widziałem wzrok twój miły.
Minione dni, choć zeszły juz do grobu,
Twym głosem zadzwoniły.
Czemu? Dzis inny całuje te oczy
I twoją dłoń ujmuje!
Innemu dzisiaj mówisz w mroku nocy:
Miłuje cię, miłuję!
Czy nieobłudne - powiedz mi od razu -
Są twoje całowania?
One z małżeńskiej wierności nakazu
Płyną, nie z milowania.
On nie dla ciebie - ty sie urodziłaś
Dla wielkich żądz płomienia.
Siebie mu dając, ty się nie radziłaś
Swego sumienia.
Czy dreszcz tajemny na wskroś go przenikł,
Gdy był w pobliżu ciebie,
Czy wzgardził światem, by myślą do nikąd
Prócz ciebie jednej nie biec;
Czy powitania twe chłodne przyjmował
Ze łzami i milczeniem
I czy najlepsze lata ofiarował
Dzielonym z tobą mgnieniom?
Nie! jestem pewien, wierz mi - szczęścia twego
Nie może ten zbudować,
Kto tylko piękno twych kształtów dostrzega
I twój zewnętrzny powab.
Ty go nie kochasz!... Dziś władza kryjoma
Do duszy cię przykuła,
Co żyje smutna, szczęściu nieznajoma,
Lecz jest jak miłość czuła.
28 września
- Arfa
- Ballada
- Co za sens żyć!... Czy to w spokoju,
- Czarne oczy
- Dedykacja
- Demon
- Dlaczego?
- Do
- Do a.o. smirnowej
- Do n. i...
- Do siebie
- Do Ślicznotki
- Dusza ma wkrótce ziemskie odrzuci kajdany.
- Dziecię, nie płacz, nie płacz, miła,
- Elegia
- Głos-li twój posłyszę,
- Głupiej piękności
- Gwiazda
- Huzar
- I smutek, i nuda...
- Jak meteoru w noc błyskanie
Jak niebo wzrok twój rozświetlony
- Jakżem szczęśliwy! Jady moją krew przeżarły,
- Jesienne słońce
- Madrygał
- Na ostrogi srebrne patrzę
- Nadejdzie dzień - przez ludzi potępiony,
- Nie ciebie kocham żarem
- Nie ja nie ciebie kocham tak szalenie
- Nie kocham cię już. Już namiętności
- Niechaj z poety szydzi co dzień,
- Nieporozumienie
- Noc
- Obawa
Pieńcie się, pieńcie, nocne fale
Zraszajcie pianą brzegi w mgławicy i szumie.
Nad wielkim morzem stanąłem na skale,
Trwam, pogrążywszy się w zadumie,
Samotny, jakże obcy dla ludzi i świata,
Smutek swój i tęsknotę sam podźwignąć umiem.
Tuż obok mnie rybacka stoi chata,
Gościnny ogień wesoło się jarzy,
W krąg łojówki rodzina beztrosko zasiada
I słuchając, jak starzec opowiada,
Prostą wieczerzę sobie warzy.
Jakże daleko mi do ich błogości -
Wspominam przepych kłamliwej stolicy,
Minionych bezpowrotnie rój zgubnych radości.
I cóż - łza spływa po źrenicy.
Pierś moją niepokoi żałosne wspomnienie,
Stracone dawno lata powracają do mnie
I rozmarzone to jasne spojrzenie -
Duszy powtarzam wciąż: Zapomnij!
Ale ciągle je widzę - daremne pragnienie!...
Gdybym świat ujrzał tu, gdzie nie istnieje
Wśród ludzi zdrada i gorycz podłości,
Zawdzięczałbym losowi mojemu tak wiele -
Lecz dzisiaj nie wart jest mojej wdzięczności!
Nieszczęsny, komu młodości westchnienia
Na starym czole zbytnią zmarszczkę wyrzeźbiły
I odebrawszy najmilsze pragnienia,
Żałosną mu jedynie skruchę zostawiły;
Któż jeszcze odczuł tak jak ja rozczarowanie,
Któż jeszcze poznał wcześnie świat i z pustką w duszy
Jak ja porzucił brzegi rodzinne i ruszył
Na dobrowolne wygnanie!
28 września
- Arfa
- Ballada
- Co za sens żyć!... Czy to w spokoju,
- Czarne oczy
- Dedykacja
- Demon
- Dlaczego?
- Do
- Do a.o. smirnowej
- Do n. i...
- Do siebie
- Do Ślicznotki
- Dusza ma wkrótce ziemskie odrzuci kajdany.
- Dziecię, nie płacz, nie płacz, miła,
Elegia
- Głos-li twój posłyszę,
- Głupiej piękności
- Gwiazda
- Huzar
- I smutek, i nuda...
- Jak meteoru w noc błyskanie
- Jak niebo wzrok twój rozświetlony
- Jakżem szczęśliwy! Jady moją krew przeżarły,
- Jesienne słońce
- Madrygał
- Na ostrogi srebrne patrzę
- Nadejdzie dzień - przez ludzi potępiony,
- Nie ciebie kocham żarem
- Nie ja nie ciebie kocham tak szalenie
- Nie kocham cię już. Już namiętności
- Niechaj z poety szydzi co dzień,
- Nieporozumienie
- Noc
- Obawa
Jak niebo wzrok twój rozświetlony
Błękitem lśni pogody,
Jak pocałunek słodko dzwoni
I cichnie głos twój młody.
Za jeden dźwięk czarownej mowy,
Spojrzenie jedno twoje
Gruziński bułat dam stalowy,
Młodzieńcze oddam boje.
I on czasami błyśnie pięknie,
I jeszcze piękniej dzwoni,
Dreszcz duszę przejmie, gdy on brzeknie,
I w żyłach krew zapłonie.
Lecz dni mych zbrojnych i swobodnych
Radości się skończyły,
Gdym głos usłyszał twój łagodny
I wzrok napotkał miły.