- 28 września
- Arfa
- Ballada
- Co za sens żyć!... Czy to w spokoju,
- Czarne oczy
- Dedykacja
- Demon
- Dlaczego?
- Do
- Do a.o. smirnowej
- Do n. i...
- Do siebie
- Do Ślicznotki
- Dusza ma wkrótce ziemskie odrzuci kajdany.
- Dziecię, nie płacz, nie płacz, miła,
- Elegia
- Głos-li twój posłyszę,
- Głupiej piękności
- Gwiazda
- Huzar
- I smutek, i nuda...
- Jak meteoru w noc błyskanie
- Jak niebo wzrok twój rozświetlony
- Jakżem szczęśliwy! Jady moją krew przeżarły,
- Jesienne słońce
- Madrygał
- Na ostrogi srebrne patrzę
- Nadejdzie dzień - przez ludzi potępiony,
- Nie ciebie kocham żarem
- Nie ja nie ciebie kocham tak szalenie
- Nie kocham cię już. Już namiętności
- Niechaj z poety szydzi co dzień,
- Nieporozumienie
- Noc
- Obawa
Co za sens żyć!... Czy to w spokoju,
Czy w wirze zdarzeń - nuda wokół,
Wszędzie jak geniusz niepokoju,
Jak wierna żona przy twoim boku!
To rozkosz - w ciżbę wejść balową,
Siedzieć za ścianą marmurową,
Miłości, gniewu popróbować,
By raz móc o nich poplotkować,
Poznawać, kręcąc się po świecie,
Pod maską wyniosłego czoła
W mężczyźnie kłamcę i matoła,
Judasza w każdej zaś kobiecie.
A teraz, jesli łaska, stwierdź
Czy nie weselsza będzie smierć!
Koniec! To słowo dźwięczy dzwonem,
jak wiele treści w nim - jak mało!
Ostatni jęk - i załatwione,
Bez dalszych pytań: co zostało?
Zamknie sie teraz trumna przyzwoita,
Robaki nażra się do syta,
A spadkobierca twój w humorze
Pomnikiem cię przygniecie może,
Przebaczy każdą wine drobną,
Ach, co za dobroc niezmierzona!
Dla twej korzyści (i diakona)
Z pewnościa da na mszę żałobną,
Której (powiedzieć strach!), no cóż,
Nie będziesz mógł wysłuchać już.
A jesli zmarłeś w wierze świętej,
Jak chrześcijanin to w granicie
Na kilkadziesiąt lat mniej więcej
Imie twe przetrwa twoje życie.
Gdy na cmentarzu tłok powstanie,
Wtedy znów wąskie twe mieszkanie
Rozkopie czyjaś ręka smiała,
Stanie przy tobie trumna biała
I cicho legnie przy twym boku
Dziewica tkliwa! Dla sąsiada
Miła, uległa, chociaż blada...
Lecz ni w oddechu, ni we wzroku
Nic sie nie zmąci spokój twój.
Jakie to szczęście, Boże mój!