Dusza ma wkrótce ziemskie odrzuci kajdany.
Może już twego wzroku ujrzeć mi nie dane,
Miłego wzroku, w którym jak gwiazda nadziei
Dla mych rywali czułość twoja promienieje.
Życzę im szczęścia. Grzechem byłoby cię winić
Że mi wzbronione wszytsko, co dostają inni.
Lecz jesli miłość do mnie chciałaś skryć głęboko,
Kochać w milczeniu, łudząc mnie chłodu powłoką,
Jeśli mnie drwiącym uśmiechem pragnęłaś poruszyć,
Żal i tęsknotę tłumiąc w przepełnionej duszy,
Niechaj ci moje mroczne ukaże spojrzenie,
Czyja wina jest większa i większe cierpienie.


1

Nie ciebie kocham żarem namiętności
Ani mnie twoje olśniewaja wdzięki:
Ja kocham w tobie dawnych cierpień męki
I zatracone dni mojej młodości.

2

A gdy spojrzenie czasami cię bada
I wzrok zatapiam w twoje piękne oczy,
Serce rozmowę tajemniczą toczy,
Ale nie tobie wtedy odpowiada.

3

Wtedy rozmawiam z druhem dni minionych,
W twych rysach szukam rysów uleciałych,
W twych krasnych ustach - ust już oniemiałych,
W błyszczących oczach - blasku oczu śćmionych.