Dziecię, nie płacz, nie płacz, miła,
Nie warto cierpieć dlań i szlochać.
Wierz mi, pieszczota żartem była,
Wierz mi, on z nudów począł kochać!
I czyż to u nas, w Gruzji drogiej,
Przepięknych mało chłopców żyje?
Żywszy w ich oczach błyska ogień
I piekniej czarny wąs się wije!
Z dalekiej, obcej przybył strony,
Zagnała go tu losu siła.
Sławy i wojny był spragniony -
I cóż mógł z tobą znaleźć, miła?
Nieraz cię złotem obdarował,
Klął się, że nigdy się nie zmieni.
Drogo pieszczoty twe szacował,
Ale łez twoich - nie oceni!


Jak niebo wzrok twój rozświetlony
Błękitem lśni pogody,
Jak pocałunek słodko dzwoni
I cichnie głos twój młody.
Za jeden dźwięk czarownej mowy,
Spojrzenie jedno twoje
Gruziński bułat dam stalowy,
Młodzieńcze oddam boje.
I on czasami błyśnie pięknie,
I jeszcze piękniej dzwoni,
Dreszcz duszę przejmie, gdy on brzeknie,
I w żyłach krew zapłonie.
Lecz dni mych zbrojnych i swobodnych
Radości się skończyły,
Gdym głos usłyszał twój łagodny
I wzrok napotkał miły.