Pieńcie się, pieńcie, nocne fale
Zraszajcie pianą brzegi w mgławicy i szumie.
Nad wielkim morzem stanąłem na skale,
Trwam, pogrążywszy się w zadumie,
Samotny, jakże obcy dla ludzi i świata,
Smutek swój i tęsknotę sam podźwignąć umiem.
Tuż obok mnie rybacka stoi chata,
Gościnny ogień wesoło się jarzy,
W krąg łojówki rodzina beztrosko zasiada
I słuchając, jak starzec opowiada,
Prostą wieczerzę sobie warzy.
Jakże daleko mi do ich błogości -
Wspominam przepych kłamliwej stolicy,
Minionych bezpowrotnie rój zgubnych radości.
I cóż - łza spływa po źrenicy.
Pierś moją niepokoi żałosne wspomnienie,
Stracone dawno lata powracają do mnie
I rozmarzone to jasne spojrzenie -
Duszy powtarzam wciąż: Zapomnij!
Ale ciągle je widzę - daremne pragnienie!...
Gdybym świat ujrzał tu, gdzie nie istnieje
Wśród ludzi zdrada i gorycz podłości,
Zawdzięczałbym losowi mojemu tak wiele -
Lecz dzisiaj nie wart jest mojej wdzięczności!
Nieszczęsny, komu młodości westchnienia
Na starym czole zbytnią zmarszczkę wyrzeźbiły
I odebrawszy najmilsze pragnienia,
Żałosną mu jedynie skruchę zostawiły;
Któż jeszcze odczuł tak jak ja rozczarowanie,
Któż jeszcze poznał wcześnie świat i z pustką w duszy
Jak ja porzucił brzegi rodzinne i ruszył
Na dobrowolne wygnanie!


TAMARA

Kim jesteś? Słów się twoich lękam!
Piekło cię śle czy aniołowie?

DEMON

Jesteś piękna!

TAMARA

Zaklinam cię, kim jesteś, powiedz!

DEMON

jam ten, któregoś w upojeniu
w ciszy nocnej wysłuchała,
jam ten, kto wzrokiem swym uśmierca
nadzieje człowieczego serca
bicz, źródło ziemskich niepokoi
książę poznania i wichury
jam wróg niebiosów, zło natury
i jestem, widzisz, u nóg twoich!
do ciebie modlę się miłością
okryty gęstej mgły tumanem
z piorunującym blaskiem w oku
dumnie latałem wśród obłoków
chcąc by żywiołów wrzawa wściekła
krzyk mego serca zagłuszyła
by mnie na jedną chwilę z piekła
mojej pamięci wybawiła
cóż ludzie? czym ich trud prawdziwy?
przyjdą na niwę, zejdą z niwy...
czeka ich sąd, sąd sprawiedliwy
czeka nadzieja i blask słońca
a mój los wiecznie rozpaczliwy
i rozpacz moja nie ma końca