Jak niebo wzrok twój rozświetlony
Błękitem lśni pogody,
Jak pocałunek słodko dzwoni
I cichnie głos twój młody.
Za jeden dźwięk czarownej mowy,
Spojrzenie jedno twoje
Gruziński bułat dam stalowy,
Młodzieńcze oddam boje.
I on czasami błyśnie pięknie,
I jeszcze piękniej dzwoni,
Dreszcz duszę przejmie, gdy on brzeknie,
I w żyłach krew zapłonie.
Lecz dni mych zbrojnych i swobodnych
Radości się skończyły,
Gdym głos usłyszał twój łagodny
I wzrok napotkał miły.


1

Bądź zdrowa! - nie ujrzę cię więcej,
Dłoń dloni nie ściśnie przyjazna;
Bądź zdrowa! - już wolne twe serce,
Lecz szczęscia z kim innym nie zazna,
I wiem, przytłoczone cierpieniem,
Znów zadrży, gdy jakiś ci podszept
Przypomni znajomym imieniem
Człowieka, co dawno już odszedł!

2

Są słowa - nieważne znaczenie,
I tłum nim pogardza wyniosły -
Lecz jakże zapomnieć ich brzmienie,
Gdy z duszą, jak życiem, się zrosły;
Ukryła się przeszłość w nich na dnie,
Jak w grobie zamknęła dni swoje;
Ich sens tylko dwoje odgadnie
I drgnie na ich dźwięk tylko dwoje!

3

Byliśmy ze sobą przez mgnienie,
Lecz czym wieczność jest wobec chwili,
Gdy w niej pocałunków płomieniem
Uczucia-śmy wszystkie spalili;
Bądź zdrowa! - nie trzeba żałować
I z krótkiej miłości się smucić;
Tak trudno sie rozejść i już nie miłować
Lecz trudniej by było powrócić!