1

Nie ciebie kocham żarem namiętności
Ani mnie twoje olśniewaja wdzięki:
Ja kocham w tobie dawnych cierpień męki
I zatracone dni mojej młodości.

2

A gdy spojrzenie czasami cię bada
I wzrok zatapiam w twoje piękne oczy,
Serce rozmowę tajemniczą toczy,
Ale nie tobie wtedy odpowiada.

3

Wtedy rozmawiam z druhem dni minionych,
W twych rysach szukam rysów uleciałych,
W twych krasnych ustach - ust już oniemiałych,
W błyszczących oczach - blasku oczu śćmionych.


Nie pogardź moim lichym darem,
Choć dałem wyraz nieudolny
Nieujarzmionym serca żarom -
Porywom buntu duszy wolnej.


O! nie dla świata to pisałem -
On do uniesień niezbyt skory.
Nie! Ja nie jemu przyrzekałem
Umiłowane swe utwory.

Wiem, że to świata nie obchodzi,
Czy duch jest w smutku pogrążony,
Czy myśl pogodna dźwieki rodzi,
Kiedy ożyją w strunach tony.

Tylko twe serce pojąć zdoła,
Ty nie wydrwiłaś ran bolesnych
I dzięki tobie z mego czoła
Znikają zmarszczki trosk przedwczesnych.

Tak nad grobowcem pochylona
Młodziutka brzoza czule kryje
Granit w gałązek swych ramionach,
Gdy nawałnica nocna wyje!