Nie kocham cię już. Już namiętności
I cierpień prysnął dawny sen,
Lecz obraz mój w mej duszy gości
Żywy, choć to bezsilny cień.
W krąg marzeń innych gdym objęty,
On wciąż w pamięci wraca próg.
Tak wciąż świątynią zbór zamknięty,
Bożek zwalony - to wciąż bóg.


Nie ,ja nie ciebie kocham tak szalenie, 
Nie dla mnie blaski piękna twego płoną:
Miłuję w tobie dawne me cierpienie
I moją młodość dawno utraconą.

Kiedy na ciebie spoglądam czasami
I gdy zaglądam głęboko w twe oczy,
Tajemna wtedy rozmowa się toczy,
Ale nie z sobą mówimy sercami.

Rozmawiam z lubą młodych dni szczęśliwych,
W twoich rysach szukam rysów innej twarzy,
Ust, co już nieme, w twoich ustach żywych,
W oczach płomienia, co już się nie żarzy...