Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Sam w nocnej ciszy i pomroce.
Skwiercząc dopala się knot świecy,
W zeszycie pióro me chroboce,
Profil rysuje w nim kobiecy.
Jak cień w całunie pochowany,
Minionych dawno dni wspomnienie
Palcem wskazuje dawne rany
I dawno zgasłe upojenie.
Słowa, co mogły treścią ciemną
Trwożyć mnie w tamten czas daleki,
Na nowo jarzą się przede mną,
Choć zapomniałem je na wieki.
I tam - szkieletów tłum ponury,
Tam moje dawne lata stoją,
A między nimi szkielet, który
Zawładnął kiedyś duszą moją.
Jak kochać oczu tych nie miałem?
Kobiecej wzgardy zimny sztylet
Przeszył mnie. Ale nie! Kochałem
Wszystko w te dni, cierpiałem tyle!...
Ten wzrok nie do zniesienia, wszędzie
Jak widmo wlokę go za sobą,
Wzrok, co do śmierci ścigać będzie;
Tak nie pokocham już nikogo.
O, nieraz jak zazdroszczę innym,
Że w ciszy, której nic nie wzruszy,
W gronie weselą się rodzinnym
I że się śmieją z całej duszy.
Mnie ciąży własny śmiech ołowiem.
Z pustyni rodzi się serdecznej.
Cóżeś mi tutaj - dziś to powiem -
Zgotował w końcu, Boże wieczny!
Czy można było pierwszą miłość
Zalać goryczą aż do głębi?
By serce fałszem się wzburzyło,
Szyderstwem chcieć ten żar wyziębić?
Pragnąłem ogień namiętności
Na inną przelać, płonąć dla niej.
Lecz pamięć? Pierwsze łzy młodości?
I cóż się wobec nich ostanie?!


Dziecię, nie płacz, nie płacz, miła,
Nie warto cierpieć dlań i szlochać.
Wierz mi, pieszczota żartem była,
Wierz mi, on z nudów począł kochać!
I czyż to u nas, w Gruzji drogiej,
Przepięknych mało chłopców żyje?
Żywszy w ich oczach błyska ogień
I piekniej czarny wąs się wije!
Z dalekiej, obcej przybył strony,
Zagnała go tu losu siła.
Sławy i wojny był spragniony -
I cóż mógł z tobą znaleźć, miła?
Nieraz cię złotem obdarował,
Klął się, że nigdy się nie zmieni.
Drogo pieszczoty twe szacował,
Ale łez twoich - nie oceni!


1

Bądź zdrowa! - nie ujrzę cię więcej,
Dłoń dloni nie ściśnie przyjazna;
Bądź zdrowa! - już wolne twe serce,
Lecz szczęscia z kim innym nie zazna,
I wiem, przytłoczone cierpieniem,
Znów zadrży, gdy jakiś ci podszept
Przypomni znajomym imieniem
Człowieka, co dawno już odszedł!

2

Są słowa - nieważne znaczenie,
I tłum nim pogardza wyniosły -
Lecz jakże zapomnieć ich brzmienie,
Gdy z duszą, jak życiem, się zrosły;
Ukryła się przeszłość w nich na dnie,
Jak w grobie zamknęła dni swoje;
Ich sens tylko dwoje odgadnie
I drgnie na ich dźwięk tylko dwoje!

3

Byliśmy ze sobą przez mgnienie,
Lecz czym wieczność jest wobec chwili,
Gdy w niej pocałunków płomieniem
Uczucia-śmy wszystkie spalili;
Bądź zdrowa! - nie trzeba żałować
I z krótkiej miłości się smucić;
Tak trudno sie rozejść i już nie miłować
Lecz trudniej by było powrócić!