Miłości strzeż się: krótko trwa,
Marzeniem umysł twój rozgorze,
Zabije cię tęsknota twa
I nic zmartwychwstać nie pomoże.
A ukochana, pełna kras,
Być może, odda ci swą rękę,
Lecz przemknie rączu rumak - czas,
Rozłąki wiecznej wieszcząc mękę.
I biedak, drżący i bez sił,
Spojrzysz z fotelu czy z poduszki
Na wstrętne zmarszczki, siatkę żył
Dokuczającej ci staruszki.
I gdy w powodzi gorzkich skarg
Młodzieńcza przeszłość się zamarzy,
Przypomnisz sobie czerwień warg
I świeżość tej dziś zwiędłej twarzy.
Bez druha lepiej wlec swój los
I łacniej w śmierci iść podwoje
Niż o podwójny wciąż drżeć cios
I sercem trapić się o dwoje.


TAMARA

Kim jesteś? Słów się twoich lękam!
Piekło cię śle czy aniołowie?

DEMON

Jesteś piękna!

TAMARA

Zaklinam cię, kim jesteś, powiedz!

DEMON

jam ten, któregoś w upojeniu
w ciszy nocnej wysłuchała,
jam ten, kto wzrokiem swym uśmierca
nadzieje człowieczego serca
bicz, źródło ziemskich niepokoi
książę poznania i wichury
jam wróg niebiosów, zło natury
i jestem, widzisz, u nóg twoich!
do ciebie modlę się miłością
okryty gęstej mgły tumanem
z piorunującym blaskiem w oku
dumnie latałem wśród obłoków
chcąc by żywiołów wrzawa wściekła
krzyk mego serca zagłuszyła
by mnie na jedną chwilę z piekła
mojej pamięci wybawiła
cóż ludzie? czym ich trud prawdziwy?
przyjdą na niwę, zejdą z niwy...
czeka ich sąd, sąd sprawiedliwy
czeka nadzieja i blask słońca
a mój los wiecznie rozpaczliwy
i rozpacz moja nie ma końca